Jacek MIGDAŁ

  • 1%
    1%
  • Stefan Stromajer moja ŁÓDŹ w latach 1945-1990
    Stefan Stromajer moja ŁÓDŹ w latach 1945-1990
  • Darmowe warsztaty fotograficzne
    Darmowe warsztaty fotograficzne
  • Jacek Migdał 50 lat z aparatem
    Jacek Migdał 50 lat z aparatem
  • BIORÓŻNORODNOŚĆ SZANSĄ ZIEMI
    BIORÓŻNORODNOŚĆ SZANSĄ ZIEMI
  • 70-lecie ŁTF
    70-lecie ŁTF

Artykuły

Jacek MIGDAŁ "50 lat z aparatem"

Serdecznie zapraszamy na wernisaż wystawy fotografii, naszego kolegi

Jacka Migdała pt. „50 lat z aparatem”.

8 września 2020 r. o godz. 18:30
Galeria Fotografii im. Eugeniusza Hanemana, w Łódź, ul. Piotrkowskiej 102.

...Jacek Migdał, fotograf dojrzały i świadomy celów i możliwości medium, z którego dobrodziejstw korzysta od pół wieku. Różnorodność stylistyk fotograficznych i rozpiętość tematów, jakie podejmował przez minione 50 lat, mogłyby być ciekawym wątkiem w badaniach nad historią polskiej fotografii artystycznej...(Monika Nowakowska)

Urodziłem się w Łodzi w 1946 roku. Do Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego wstąpiłem w roku 1969. W dziedzinie fotografii jestem samoukiem, jak wielu fotografów mojego pokolenia. Uczyłem się z dostępnej literatury fotograficznej oraz metodą prób i błędów. Działalność wystawienniczą zacząłem oczywiście w ŁTF-ie, biorąc udział w Dorocznych Wystawach Fotograficznych Towarzystwa, początkowo bez większych sukcesów.
Później uczestniczyłem w wielu ekspozycjach, głównie krajowych jak i kilku zagranicznych, otrzymuj c dyplomy i wyróżnienia, zaczynając od V Biennale Krajobrazu Polskiego w Kielcach w 1976 roku, gdzie dostałem dyplom. Ważny był dla mnie udział w największych konkursach fotograficznych w Polsce, jakimi były organizowane w latach 90. XX wieku: Fotograficzne Mistrzostwa Polski, gdzie w kategorii fotografii studyjnej zdobyłem w 1996 roku wyróżnienie, a w 1997 Brązowy Medal. W zakresie działalności wystawienniczej ŁTF, w Dorocznych Wystawach Towarzystwa, zdobyłem dwa złote medale w 2000 i 2017 roku oraz trzy wyróżnienia w latach 2001, 2005 i 2014. Jestem też autorem trzech wystaw indywidualnych: „Światłem malowane” z 2004, „Przemijanie” z 2006 i „Czaso-Foto-Interpretacje” w 2012 roku. W 2009 roku zostałem przyjęty, jako członek rzeczywisty, do Stowarzyszenia Twórców FOTOKLUBU Rzeczypospolitej Polskiej, otrzymując tytuł Artysty Fotografika. W 2018 roku otrzymałem medal „Za zasługi dla Fotografii Polskiej”, wyemitowany przez FOTOKLUB RP w 100. rocznicę odzyskania niepodległości. W listopadzie 2019 roku, w 70. rocznicę powstania Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego , przyznano mi Jubileuszowy Medal ŁTF, – za zasługi dla Stowarzyszenia oraz za 50 lat aktywnego uczestnictwa w życiu Towarzystwa.

Czym jest dla mnie fotografia? Od strony artystycznej jest to sposób widzenia świata, od strony życiowej jest to pasja, która polega na możliwości własnej interpretacji widzianej rzeczywistości i jest formą samorealizacji wypełniającą moje życie przez kilkadziesiąt lat. Pierwszy aparat fotograficzny, na moją prośbę, kupił mi ojciec gdy miałem 15 lat. Był to porządny, jak na tamte lata i jak dla tak młodego chłopca, model Altix-nb z wymienną optyką, a potem powiększalnik Krokus. Jak to w życiu często bywa, młodzieńcze zainteresowania są jak „słomiany ogień”. Szybko powstają i szybko gasną i tak było ze mną. Fotografowałem chyba przez dwa lata okazjonalne spotkania rodzinne oraz inne tematy i sam robiłem odbitki, oczywiście w nocy i to w kuchni, zasłaniając okno czarnym materiałem. Potem nastąpiła przerwa. Ale coś we mnie pozostało, coś się tliło. Ponowne jakby przebudzenie nastąpiło około roku 1968 roku. Zmieniłem aparat na Practikę, była to już lustrzanka, ale ten

pierwszy zachowałem i mam go do dziś. W lutym 1969 roku wstąpiłem do Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego, aby się więcej nauczyć, poszerzyć swoje umiejętności i ukierunkować zainteresowania fotograficzne. Przebywając w siedzibie ŁTF -u podglądałem prace bardziej zaawansowanych kolegów, szkoliłem warsztat, próbowałem modnych wówczas technik, takich jak: fotomontaż, izohelia czy solaryzacja. Bardziej intensywny rozwój fotograficzny i zaangażowanie się w życie ŁTF-u utrudniał mi fakt, że ze względów osobistych musiałem zaraz po maturze pójść do pracy, a następnie w roku akademickim 1968 -1969 podjąłem studia dla pracujących na Wydziale Prawa Uniwersytetu Łódzkiego. Praca i studia równocześnie były zbyt dużym obciążeniem. Przestałem nawet na jakiś czas robić zdjęcia, lecz fotografia nadal gościła w mojej głowie. Przełom nastąpił w 1972 roku, na trzecim roku studiów, po obejrzeniu filmu Haskella Waxlera pt.: "Medium Cool – Chłodnym okiem" z 1969 roku, ze wspaniałą ścieżką dźwiękową Zespołu Fleet Wood Mac. Film opowiadał o pracy fotoreporterów rejestrujących demonstracje przeciwko wojnie w Wietnamie. Dzieło to zrobiło na mnie ogromne wrażenie i jak to często bywa, jakiś wydarzenie, przeczytana książka powoduje podjęcie decyzji na całe życie. Nie zamierzałem zostałem fotoreporterem, ale poczułem piękno i siłę obrazu fotograficznego. Tak narodziła się pasja w efekcie której postanowiłem poświęcić swoje życie fotografii. Po ukończeniu studiów prawniczych poszedłem do pracy w Wytwórni Filmów Oświatowych, aby być bliżej tego, co tworzy obraz. Przecież film to ruchoma fotografia. Pracowałem tam 10 lat jako asystent operatora obrazu filmowego, czyli tuż przy kamerze. Nauczyłem się wiele, od kompozycji obrazu, kadrowania, po sztukę posługiwania się światłem. Jednocześnie w 1982 roku uzyskałem dyplom mistrza w zawodzie fotograf. Z WFO odszedłem w 1985 roku i zostałem zawodowym fotografem z uniwersyteckim wykształceniem. Jak to mądrze ktoś kiedyś powiedział artystą się nie jest, artystą się bywa. Poza nielicznymi wyjątkami, z samej sztuki wyżyć się nie da, przynajmniej nie w Polsce w tamtych latach, a tym bardziej nie z fotografii. Na co dzień jest się rzemieślnikiem. Zająłem się więc rzemiosłem fotograficznym świadcząc usługi dla ludności. Otworzyłem własne laboratorium, a potem studio fotograficzne, pracując w nim i w terenie. Zajmowałem się też trochę fotografią reklamową. Jednocześnie nie opuszczała mnie myśl, aby robić coś ambitniejszego dla siebie i z wewnętrznej potrzeby zająć się fotografią, zwaną artystyczną. Ale co to znaczy? Fotografia to obecnie bardzo rozbudowane medium, zarówno tematycznie, jak i estetycznie. Wszystkiego nie da się robić. Aby świadomie robić zdjęcia trzeba odnaleźć swoją fotograficzną tożsamość, swoje fotograficzne JA. Teoria fotografii dzieli ją pod względem estetyki artystycznej na realizm, ekspresjonizm, formalizm i aktywizm. Aby znaleźć właściwą drogę, należy nie tylko dużo fotografować, ale potrzeba też wielu godzin przemyśleń.
Ja, stałem się zwolennikiem realizmu, to znaczy fotografii bezpośredniej, w której proces twórczy odbywa się nie w ciemni fotograficznej, ale w "prewizualizacji" przedmiotu i kompozycji zdjęcia, dziejących się przed naciśnięciem spustu migawki. Według tej teorii zdjęcia nie są wytworami wyobraźni (bo fotograf zderza się w nieunikniony sposób najpierw z rzeczywistością), lecz obrazami rzeczywistości skomponowanymi wizualnie, w taki sposób, by odzwierciedlić wizję silnie naznaczoną osobowością twórcy.
I ja taką drogę wybrałem, bo jest ona zgodna z moją wrażliwością artystyczną. Wystawa, którą prezentuję, jest z założenia retrospektywą, pokazuje przekrój moich zainteresowań tematycznych. Większość pokazywanych na niej zdjęć została wykonana techniką tradycyjną – negatyw -pozytyw, reszta to fotografia cyfrowa. Różnorodność tematyczna jest odbiciem mojej osobowości. W pewnym stopniu zróżnicowanej, trochę eklektycznej. Nigdy nie potrafiłem się skoncentrować na jednym temacie, portrecie czy pejzażu, nie mówiąc już o fotografii przyrodniczej. To tak jak z muzyką, którą kocham i często jej słucham, począwszy od klasyki, jak Bach, Mozart, Grieg, poprzez muzykę operową, jak Puccini, Verdi, a kończąc na popie lat 60. i 70. XX wieku: The Beatles, hard rocku – Led Zeppelin, AC/DC oraz Pink-Floyd, nie wyłączając oczywiście ukochanego jazzu.

Jacek Migdał

Malowanie obiektywem

Malarstwo i fotografię sporo dzieli ale wiele też łączy. U źródeł obu tych dyscyplin leżała potrzeba dokumentowania rzeczywistości, z czasem coraz bardziej przetwarzanej przez wyobraźnię i wrażliwość artystów – zarówno tych posługujących się pędzlem i farbami, jak i tych operujących obiektywem. I malarstwo i fotografia dają wiele możliwości efektownego wykorzystania koloru i eksperymentowania z kompozycją, kadrem, formatem. W malarstwie możliwe jest prawie wszystko – ze względu na ograniczenia warsztatowe, w fotografii – niemal wszystko. Dobrze wie o tym Jacek Migdał, fotograf dojrzały i świadomy celów i możliwości medium, z którego dobrodziejstw korzysta od pół wieku. Różnorodność stylistyk fotograficznych i rozpiętość tematów, jakie podejmował przez minione 50 lat, mogłyby być ciekawym wątkiem w badaniach nad historią polskiej fotografii artystycznej. Obrazują to zgromadzone na obecnej, retrospektywnej wystawie prace jego autorstwa.

Najstarsze to czarno-białe fotomontaże z początku lat 70. XX wieku, w których eksperymentuje z kadrem, skupiając się na wiodącym szczególe i podporządkowując mu kompozycję. Czerń i biel budują nastrój a zarazem odrealniają te przedstawienia, zapowiadając dalszy kierunek poszukiwań, w których pojawia się kolor. Zdaniem Jacka Migdała kolor w fotografii to z jednej strony banał a z drugiej wielki potencjał. Użyty „rozsądnie” (cokolwiek miałoby ro znaczyć) ma wielką siłę wyrazu, dlatego nie należy od niego uciekać, tylko badać i wykorzystywać jego możliwości. Autor czyni to w kolejnych fotograficznych cyklach – nocnych pejzażach o miękkich przejściach walorowych ale też dopowiedzianych mocnym szczegółem np., suchą gałęzią na pierwszym planie; w abstrakcyjnych kompozycjach konstruowanych poprzez nakładanie planów i przedmiotów, z czasem coraz bardziej realnych: butelek, wazonów i naczyń o finezyjnych, opływowych kształtach – te zdjęcia to prawdziwe martwe natury, widowiskowo inscenizowane grą światła i cienia. Kolejne prace wskazują na fascynację ludzką postacią – autor szuka ciekawych ujęć i niebanalnych fizjonomii, odnajdując je w portretach dzieci i starców. Artyzm tych zdjęć podbija oszczędny kolor, zawężany do dwóch-trzech odcieni lub czerni i bieli, pojawia się też efekt zdjęcia na zdjęciu. Stąd już tylko krok do fotografowania krajobrazu, dającego chyba największe spectrum możliwości pokazania „fotograficznego JA”. Jacek Migdał uwiecznia zarówno czysty pejzaż, jak i pojawiające się w nim postacie ludzkie, dematerializując każe przedstawienie poprzez efekty rozmycia, rozedrgania, odbicia w tafli wody – jakby malował obiektywem. Nie stosuje przy tym obróbki fotograficznej, nawet jeśli używa aparatu cyfrowego, gdyż „zdjęcie ma być zdjęciem a nie grafiką komputerową”. Stąd autentyzm i bezpośredniość jego ujęć – czy są to panoramiczne widoki pola, plaży czy oglądana z lotu ptaka woda rozlewająca się po piasku, poprawiane są jedynie detale światłocieniowe – z korzyścią dla efektu finalnego.

Najnowsze zdjęcia to odejście od figuracji na rzecz szaleństwa i wariacji. Punktem wyjścia dalej jest pejzaż lub otaczająca artystę rzeczywistość, ale abstrakcyjnie przetworzona: rozmyta, rozedrgana, zapętlona, jakby ostro pocięta i złożona na nowo. Przypomina to ekspresyjne malarstwo gestu, wibracje linii i nakładanie się plam koloru, choć autor nie unika też czerni i bieli wraz z całą gamą szlachetnych szarości. Widać tu wielki temperament i nieustanną potrzebę eksperymentowania – zapowiedź dalszych twórczych poszukiwań Jacka Migdała. Ta retrospektywa nie jest zatem ostatecznym podsumowaniem dokonań ani zamknięciem jakiegoś etapu ale kolejnym krokiem w rozwijaniu pięknej przygody i satysfakcjonującej pasji, jaką była i bezustannie jest dla tego autora fotografia.

Monika Nowakowska

 

Zadanie: Wspieranie twórczości amatorskiej - „Senior. Pozytyw. Negatyw” - cykl wystaw i warsztatów fotograficznych jest zrealizowane dzięki dofinansowaniu z budżetu Miasta Łodzi.